Jedziesz leśną drogą przez Beskid Niski i nagle między drzewami pojawia się drewniana kaplica. Albo pięć strzelistych wież na szczycie góry. Kamienny mur. Rzędy drewnianych krzyży przykrytych małymi daszkami.
To nie są stare wiejskie cmentarze.
W zachodniej części Beskidu Niskiego stoją dziesiątki cmentarzy żołnierzy poległych w latach 1914–1915. Powstawały jeszcze podczas I wojny światowej jako uporządkowane miejsca pochówku po ciężkich walkach w Karpatach.
Wiele z nich to coś więcej niż rzędy mogił. Każdy dostał osobny projekt architektoniczny, a cmentarz miał być częścią krajobrazu.
W I Okręgu Cmentarnym Nowy Żmigród wszystkie 31 cmentarzy zaprojektował Dušan Jurkovič – słowacki architekt, który czerpał z miejscowego budownictwa i chętnie łączył drewno z kamieniem.
Jeśli chcesz zobaczyć tylko jeden, zacznij od Przełęczy Małastowskiej. Jeśli cmentarz ma być celem górskiej wycieczki – idź na Rotundę. Jeśli chcesz zobaczyć najbardziej monumentalny projekt – wybierz Beskidek nad Konieczną. Z Krempnej najłatwiej zacząć od cmentarza nr 6, a w Radocynie historia wojny spotyka się z historią dawnej łemkowskiej wsi.
To nie jest ranking. Każdy warto zobaczyć z trochę innego powodu.
Który cmentarz wybrać?
| Jeśli… | Zacznij od |
|---|---|
| chcesz zobaczyć jeden bez dłuższego podejścia | nr 60 – Przełęcz Małastowska |
| chcesz połączyć historię z górską wycieczką | nr 51 – Rotunda |
| interesuje cię przede wszystkim architektura Jurkoviča | nr 46 – Beskidek |
| jedziesz przez południowo-wschodnią część regionu | nr 4 – Grab |
| twoją bazą jest Krempna | nr 6 – Krempna |
| chcesz połączyć cmentarz wojenny z dawną wsią | nr 43 – Radocyna |
Dlaczego te cmentarze wyglądają inaczej niż zwykłe wojenne mogiły?
Po walkach z lat 1914–1915 w zachodniej Galicji zostały prowizoryczne groby rozsiane po polach, lasach i stokach.
Austro-węgierski Oddział Grobów Wojennych zaczął je porządkować jeszcze w czasie wojny. Szczątki przenoszono z tymczasowych pochówków do zaprojektowanych cmentarzy, w których grzebano żołnierzy obu walczących stron. Każdy cmentarz dostawał własną kompozycję i własny główny element: krzyż, kaplicę, wieżę, obelisk albo inną formę pomnikową.
Dlatego cmentarz w Beskidzie Niskim może bardziej przypominać drewnianą świątynię niż wojskowy cmentarz, jaki znasz z XX-wiecznych pól bitewnych.
W projektach Jurkoviča szczególnie dobrze widać inspirację lokalną architekturą Karpat.
Nie oznacza to jednak, że są to przede wszystkim „ładne zabytki”.
Pod drewnianymi krzyżami leżą konkretni ludzie – Austriacy, Węgrzy, Czesi, Słowacy, Polacy, Ukraińcy, Rosjanie i żołnierze innych narodowości, których wojna przyprowadziła w te góry.
Architektura jest sposobem opowiedzenia tej historii, nie jej zastępstwem.
1. Cmentarz nr 60 na Przełęczy Małastowskiej – łatwy pierwszy kontakt
Jeśli masz zobaczyć tylko jeden cmentarz i nie chcesz robić z tego osobnej górskiej wyprawy, zacznij od Przełęczy Małastowskiej.
Cmentarz stoi właściwie przy drodze na przełęczy. Nie trzeba najpierw iść przez godzinę lasem, żeby zrozumieć, czym są projekty Jurkoviča.
Założono go na planie dwunastoboku. Drewniane ogrodzenie kryte jest gontem, a głównym elementem jest wysoka drewniana kaplica. Cmentarz powstał w miejscu stanowisk bojowych z maja 1915 roku. Spoczywa tu 174 żołnierzy armii austro-węgierskiej.
Przyjrzyj się detalom.
Jurkovič nie zaprojektował tutaj tylko planu cmentarza. Zachowały się również jego projekty kaplicy i drewnianych krzyży nagrobnych.
Między krzyżami stoi drewniana macewa na grobie Mendla Broda, żołnierza armii austro-węgierskiej wyznania mojżeszowego.
To dobry punkt startowy, bo w kilkanaście minut można zauważyć kilka rzeczy, które później będą powtarzały się w innych miejscach: gont, masywne drewno, kamień, rytm krzyży i bardzo świadome ustawienie całości w krajobrazie.
Ma sens, jeśli: przejeżdżasz przez okolice Małastowa, Gładyszowa czy Zdyni albo dopiero zaczynasz interesować się cmentarzami wojennymi.
Potem: jeśli forma Jurkoviča cię zainteresuje, następny powinien być zupełnie inny obiekt – Rotunda albo Beskidek.
2. Cmentarz nr 51 na Rotundzie – gdy cmentarz ma być celem wędrówki
Rotunda działa zupełnie inaczej.
Tutaj nie wysiadasz z samochodu przy bramie cmentarnej. Cmentarz leży na szczycie góry, w lesie, a dojście do niego jest częścią wycieczki. Szlak prowadzi z Regietowa – start i nasz szacunek czasu znajdziesz przy Rotundzie w dziale Co zobaczyć.
Jurkovič założył cmentarz na planie koła. Najbardziej charakterystyczne jest pięć strzelistych, krytych gontem wież za niskim kamiennym murem. Po latach niszczenia wieże odbudowano – ostatnie stanęły w 2016 roku – i dzisiejszy wygląd znowu pozwala zobaczyć główną ideę projektu.
Spoczywa tu 54 żołnierzy – 42 armii austro-węgierskiej i 12 rosyjskiej.
Pierwotnie Rotunda była znacznie bardziej otwarta niż dzisiaj. Szczyt nie był zalesiony, więc cmentarz było widać z daleka. Dziś, tak jak okoliczne wzgórza, porasta go las.
To zmienia odbiór miejsca, ale nie odbiera mu siły.
Wręcz przeciwnie: po podejściu przez las pięć wież pojawia się nagle i przez moment trudno uwierzyć, że ktoś ponad sto lat temu zaprojektował wojskowy cmentarz właśnie w taki sposób.
Ma sens, jeśli: chcesz połączyć historię z normalną beskidzką wędrówką.
Nie wybieraj Rotundy tylko z powodu efektownego zdjęcia. Jeśli nie masz czasu ani ochoty na szlak, cmentarz nr 60 pokaże ci Jurkoviča znacznie łatwiej.
3. Cmentarz nr 46 na Beskidku – najbardziej monumentalny z tej szóstki
Nad Konieczną stoi jeden z tych obiektów, przy których od razu widać ambicję całego programu cmentarnego.
Cmentarz nr 46 leży na wzgórzu Beskidek, tuż przy granicy ze Słowacją, około 800 metrów od przełęczy o tej samej nazwie.
Centralnym elementem jest około 20-metrowa kamienna wieża z wysokim gontowym dachem. W zestawieniu z kamiennymi słupami ogrodzenia i rzędami drewnianych krzyży całość jest znacznie bardziej monumentalna niż niewielki cmentarz przy wiejskiej drodze.
Według wojewódzkiej ewidencji grobów wojennych pochowano tutaj 315 osób: żołnierzy armii austro-węgierskiej, rosyjskiej oraz trzy osoby, których przynależności armijnej nie ustalono.
To również bardzo dobry przykład tego, że Jurkovič nie powtarzał jednego projektu.
Porównaj Beskidek z drewnianą kaplicą na Przełęczy Małastowskiej albo z wieżami Rotundy. Ten sam projektant, ta sama wojna, ten sam okręg – a trzy zupełnie różne miejsca.
Ma sens, jeśli: interesuje cię architektura albo jedziesz w okolice Koniecznej i granicy słowackiej.
Jeśli cmentarze wojenne do tej pory kojarzyły ci się głównie z równymi rzędami identycznych nagrobków, właśnie Beskidek najlepiej pokazuje, jak inne były założenia budowane w zachodniej Galicji.
4. Cmentarz nr 4 w Grabiu – zobacz, jak projekt wchodzi w krajobraz
Grab ma sens z jeszcze innego powodu.
Narodowy Instytut Dziedzictwa wyróżnia go za kompozycję, architekturę i doskonałe wkomponowanie w beskidzki krajobraz.
Plan przypomina czterolistną koniczynę wpisaną w kwadrat. Centralnym elementem jest strzelista drewniana gontyna na kamiennej podmurówce.
Projekt Jurkoviča nie został tutaj zrealizowany w pełnym, pierwotnie planowanym kształcie, tylko w uproszczonej postaci. Na stronie Instytutu obok obecnego stanu jest archiwalna akwarela projektu.
Spoczywa tu 143 żołnierzy – 106 armii austro-węgierskiej i 37 rosyjskiej – poległych podczas walk o przełęcze karpackie zimą 1914/1915 roku.
Praktycznie jest też łatwiejszy niż Rotunda. Cmentarz leży na szczycie niewielkiego wzniesienia w Grabiu, około 200 metrów od drogi wojewódzkiej 992.
Ma sens, jeśli: jedziesz między Krempną, Ożenną a granicą i chcesz zobaczyć bardzo mocny projekt Jurkoviča bez dłuższej górskiej trasy. Przez Grab prowadzi też nasza pętla rowerowa przez Magurski Park Narodowy.
Dobrze zestawić go z Krempną nr 6. Dopiero porównanie tych dwóch miejsc pokazuje, jak szeroki był repertuar jednego architekta.
5. Cmentarz nr 6 w Krempnej – jeśli tutaj masz bazę
Jeśli śpisz w Krempnej, nie musisz jechać aż pod Regietów, do bardziej znanej Rotundy, żeby zacząć temat cmentarzy I wojny.
Na wzgórzu Łokieć, około pół kilometra od centrum wsi, stoi cmentarz wojenny nr 6, także zaprojektowany przez Jurkoviča.
Jego główny pomnik jest jednym z najbardziej nietypowych w całej grupie. Sześć kamiennych filarów ustawionych w kręgu podtrzymuje wielki okrągły wieniec, a całość bardziej przypomina otwartą kamienną świątynię niż klasyczny pomnik wojenny.
Pochowano tu 120 żołnierzy różnych armii; zidentyfikowano 46.
To bardzo dobry przykład miejsca, którego zdjęcie niewiele tłumaczy.
Trzeba stanąć w środku, zobaczyć skalę konstrukcji i relację między pomnikiem, murem a otaczającym wzgórzem.
Ma sens, jeśli: twoją bazą jest Krempna i dopiero zaczynasz poznawać historię I wojny światowej w regionie.
Można go też potraktować jako przygotowanie do Grabia albo Beskidka. Zamiast zwiedzać sześć cmentarzy w jeden dzień, zobacz najpierw jeden czy dwa i zacznij rozpoznawać język architektury Jurkoviča.
6. Cmentarz nr 43 w Radocynie – dwa cmentarze i dwie historie jednego miejsca
Radocyna to dobre miejsce, żeby przestać patrzeć na cmentarze wojenne w oderwaniu od historii całej doliny.
Cmentarz wojenny nr 43 leży przy starym cmentarzu unickim, czyli greckokatolickim. W bezpośrednim sąsiedztwie masz więc groby mieszkańców dawnej łemkowskiej wsi i wojenny cmentarz żołnierzy, których front przyprowadził tutaj z wielu innych części Europy.
Na wojennym cmentarzu pochowano 83 osoby – 79 żołnierzy armii rosyjskiej i czterech austro-węgierskiej. Obecna ewidencja identyfikuje dziesięć z nich. Głównym elementem jest wysoki pomnik z ciosów piaskowca zwieńczony kamiennym krzyżem. Niemiecki napis na tablicy mówi, że żaden z nich nie znał życia drugiego, a teraz połączyła ich śmierć.
To znacznie mniej widowiskowa konstrukcja niż pięć wież Rotundy.
Ale właśnie dlatego warto tutaj przyjechać po zobaczeniu któregoś z bardziej monumentalnych projektów.
Radocyna pokazuje, że tych cmentarzy nie trzeba traktować jak kolekcji zabytków do odhaczenia. Są częścią realnego krajobrazu miejscowości, które same później niemal zniknęły.
Ma sens, jeśli: interesują cię również dawne wsie Beskidu Niskiego. Radocyna ma własną kartę w dziale Co zobaczyć – jako dawna wieś, z dojściem szlakiem.
Nie objeżdżaj sześciu cmentarzy w jeden dzień
Nie robilibyśmy jednego dnia objazdu po wszystkich sześciu.
Po trzecim cmentarzu numery zaczną zlewać się w jedną listę, a przecież największa wartość polega dokładnie na czymś odwrotnym: zauważeniu, jak bardzo te projekty się od siebie różnią.
Jak patrzeć na cmentarze Jurkoviča
Na początek zwróć uwagę na cztery rzeczy.
Położenie. Cmentarz często nie stoi tam przypadkiem. Bywa związany bezpośrednio z miejscem walk, ale projektant wykorzystuje też szczyt, stok, przełęcz albo otwarcie krajobrazowe.
Materiały. Drewno i kamień nie były tylko najłatwiej dostępnymi surowcami. Jurkovič świadomie korzystał z form regionalnego budownictwa Karpat.
Główny pomnik. Rotunda ma pięć wież. Beskidek jedną monumentalną kamienną wieżę. Przełęcz Małastowska drewnianą kaplicę. Krempna kamienny wieniec.
Groby. Sprawdź, kto leży obok siebie. Cały system zachodniogalicyjskich cmentarzy zakładał wspólne miejsca pochówku żołnierzy przeciwnych armii.
Po zobaczeniu dwóch albo trzech takich miejsc przestajesz patrzeć wyłącznie na numer cmentarza.
Zaczynasz widzieć projekt.
A co z pozostałymi cmentarzami z I wojny?
Ta szóstka to dopiero początek.
W samym okręgu Nowy Żmigród Jurkovič zaprojektował 31 cmentarzy – między innymi w Ożennej, Desznicy, Nowym Żmigrodzie, Woli Cieklińskiej, Długiem, Lipnej, Zdyni, Gładyszowie i na Magurze Małastowskiej.
Nie opisujemy tu wszystkich, bo ta lista ma pomóc wybrać pierwszy. Kolejne dokładaj tam, gdzie i tak będziesz: cmentarz nr 7 w Desznicy jest na przykład częścią naszego dnia z cerkwiami i wieżą w Desznicy.
Jeśli układasz dzień wokół drewnianej architektury, zajrzyj też do wpisu 7 cerkwi w Beskidzie Niskim na pierwszy wyjazd. Więcej miejsc zbieramy w dziale Co zobaczyć.
Jak wybraliśmy tę szóstkę?
Nie według liczby zdjęć, ocen ani subiektywnej skali „piękna”.
Wybraliśmy sześć miejsc, które pokazują różne sposoby poznania zachodniogalicyjskich cmentarzy wojennych:
- Przełęcz Małastowska – pierwszy kontakt bez podejścia,
- Rotunda – cmentarz jako cel górskiej wycieczki,
- Beskidek – monumentalna architektura,
- Grab – kompozycja wpisana w krajobraz,
- Krempna – mocny obiekt przy głównej bazie turystycznej,
- Radocyna – cmentarz wojenny jako fragment historii dawnej wsi.
Fakty sprawdziliśmy 28 września 2026 roku w wojewódzkich ewidencjach grobów wojennych – małopolskiej i podkarpackiej – i u Narodowego Instytutu Dziedzictwa.
Cmentarze są miejscami pochówku. Zwiedzaj je jak cmentarze, nie jak dekorację do zdjęcia.